herozone

blog o komiksach i superbohaterach

RECENZJE

Suicide Squad – Ziemianie w ogniu. Tom 4-recenzja

13805581o

Czego należy oczekiwać od komiksu, którego bohaterami są, nie tylko super złoczyńcy, ale przede wszystkim totalni psychole? Chaosu, rozpierduchy czy może głupiutkiej rozrywki na niezbyt wysokim poziomie. Myślę, że wszystkiego po trochu.  Rob Williams dobrze o tym wie i w każdym tomie Oddziału samobójców daje czytelnikom dokładnie to. Jednak dodaje także inne elementy, które sprawiają iz każdy kolejny tom jest ciekawszy od poprzedniego. Zatem jak prezentuje się najnowszy, 4 tom przygód rezydentów więzienia władanego przez panią Amandę Waller?

Po prostu dobra zabawa

Williams w swoim podejściu do postaci postawił na rozrywkę. Nie traktuje poważnie całego universum DC, co chwilę robi sobie jaja.  Np. Generał Zod jest zwichrowanym psychicznie wosjkowym, który gada w bardzo dziwny sposób. Brak zrozumienia Enchantress dla choćby najprostszych ludzkich zachowań no i oczywiście wewnętrzna dynamika samego Legionu daje wiele sposobności do żartów zarówno słownych, jak i sytuacyjnych. A Williams sprytnie to wykorzystuje.

CZYTAJ TAKŻE: Liga Sprawiedliwości kontra Suicide Squad.-recenzja

15550513o

Udaje mu się jednak połączyć ten mało poważny ton z dużą dawką akcji i dość krwawej jatki, co jest jak najbardziej na miejscu w komiksie tego typu. Nie ma tutaj niepotrzebnego gadania, akcja płynie szybko, a kończyny są odrywane jeszcze szybciej.

Fabuła to tylko pretekst

Williamson moim zdaniem specjalnie zbytnio nie komplikuje fabuły, ponieważ zależy mu na pokazaniu relacji między poszczególnymi członkami ekipy.  Powstają dwie pary zakochanych, jeżeli takie słowo tutaj w ogóle pasuje, członkowie, którzy nadal za sobą nie przepadają zaczynają sobie powoli, bardzo powoli ufać. To wszystko dzieje się w bardzo niesprzyjających warunkach, ale z drugiej strony, kiedy mogą być one sprzyjające, kiedy w głowie masz bombę, a każda kolejna misja jest bardziej niebezpieczna, absurdalna od poprzedniej.

CZYTAJ TAKŻE: Oddział Samobójców. Tom 3. Płonąca Baza-recenzja

Amanda Waller także zaczyna szanować swoich podwładnych, przynajmniej niektórych.  Swoją drogą wszystkie postaci są pisane w taki sposób, że czytelnik z nimi sympatyzuje, nawet pewien Australijczyk, który przecież jest wyjątkowo oślizłym typem. Z każdą misją stają się oni bardziej doświadczeni, zgrani i odporni na zewnętrzne niebezpieczeństwa.

15550514o

Zbędni, ale potrzebni

Co jednak ciekawe ta banda przestępców z różnymi zaburzeniami, do pragnienia śmierci (Deadshot), zagłady ludzkości (Enchantress, Zod), bycie zgniłym dupkiem (Kapitan Bumerang), aż po zbiór rozmaitych chorób psychicznych (Harley Queen), robi robotę. Gdzie ich się nie wyśle, co im się nie zleci, lepiej lub gorzej, ale zawsze wykonają misję. Teoretycznie można zastąpić każdego członka, ale obecny skład sprawdza się najlepiej.

CZYTAJ TAKŻE: Nieskończony kryzys – recenzja

Przyznam szczerze, że długi czas się broniłem przed tą serią. Pomysł wydawał się świetny, jednak bałem się o jakość wykonania. Teraz jednak jestem spokojny i z niecierpliwością czekam na kolejny tom, który ukaże się już  wkrótce.

15550515o

Za udostępnione egzemplarza do recenzji dziękuje wydawnictwu Egmont.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

+ 63 = 67

Komiksami i superbohaterami interesuję się od dziecka. Postanowiłem rozwijać swoją pasję oraz dzielić się nią z innymi. W ten sposób powstał projekt Herozone. Zapraszam do lektury, do komentowania i do wspólnego delektowania się światem superbohaterów.