herozone

blog o komiksach i superbohaterach

RECENZJE

Providance Tom 3 -recenzja

Nakładem wydawnictwa Egmont ukazał się trzeci i zarazem ostatni tom serii autorstwa Alana Moore’a i Jacena Burrowsa,  Providance, w skład którego wchodzą zeszyty od 9 do 12. Zanim w komisie pojawi się horror rodem z twórczości Lovecrafta, najpierw Moore przedstawia nam swój komentarz na temat społeczeństwa amerykańskiego w roku 1919. Stosunku do wszelkiego rodzaju mniejszości, inności czy też podziału klasowego, jaki obowiązywał w tamtym okresie w USA.

Providance jest pewnego rodzaju prequelem innej znakomitej serii Moore’a, czyli Neonomiconu, którego akcja dzieje się współcześnie. W tamtym przypadku mamy do czynienia z historią kryminalną, która strona za stroną przemienia się w horror. Co ciekawe trzeci akt Providance jest także jednocześnie epilogiem dla Neonomiconu.

Droga w nieznane

Bohaterem serii jest dziennikarz Robert Black, ukrywający przed światem swój homoseksualizm, jak też swoje żydowskie pochodzenie. Poznajemy go w momencie, w którym porzuca swoją pracę, by wyruszyć w podróż po kraju, w wyniku której ma nadzieję napisać kolejną wielką amerykańską powieść. Jednak z czasem jego droga zaprowadza go w rejony postaci i motywów doskonale znanych z powieści Lovecrafta, co ma swoją kulminację w podczas spotkania z samym pisarzem.

Podczas spotkania z nim naszego bohatera uderza homofobia i antysemityzm twórcy klimatycznych horrorów. Dlatego też swoją uwagę kieruje na coś zupełnie innego…, ale nie chcę psuć przyjemności czytania, więc nic więcej nie zdradzę. Powiem tylko, iż Moore doskonale poradził sobie z nowym i świeżym podejściem do obecnych w popkulturze od dobrych stu lat lovecraftowskich motywów, dając oby swoim seriom (Neonomicon oraz Providance) satysfakcjonujące i godne zakończenie.

Obraz warty słowa

Ilustracje Jacena Burowa są szczególnie godna pochwały. Przywiązane do detali jest wprost na mistrzowskim poziomie, od anatomii człowieka, aż po architektoniczne szczegóły budynków z początku XX wieku. Każda strona cieszy czytelnika i zadziwia wzrok. Realizm ilustracji może wydawać się, stać w sprzeczności z wyjątkowo oniryczną historią opowiadaną przez Moore’a, jednak jest ona doskonałym odzwierciedleniem drogi Roberta Blacka, czyli głównego bohatera. Który to za wszelką cenę pragnie pokazać mroczne, odkrywane przez siebie sekrety w jasnym i jak najbardziej realnym świetle dnia.

Zbliżając się do podsumowania, mogę obie serie lovecravtowskie serie Moore’a polecić wszystkim miłośników komisów utrzymanych w konwencji horrorów, no i co jest oczywiste miłośnikom zarówno Moore’a, jak i Lovecrafta.  Dla szerszej publiczności może to być lektura zbyt zamknięta, pozbawiona supebohaterskiej otoczki Strażników, czy też przygód rodem z Ligii Niezwykłych Gentlemanów. Nie zmienia to jednak faktu, iż tematy poruszane w tej serii są ciekawe, a Moore po raz kolejny okazuje, dlaczego przez wielu uznawany jest za jednego z najwybitniejszych twórców tego medium.

Za udostępnienie egzemplarzy do recenzji dziękuję wydawnictwu Egmont.

Doskonały przykład jak twórczość jednego autora może być twórczą inspiracją dla innego.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

23 − 16 =

Komiksami i superbohaterami interesuję się od dziecka. Postanowiłem rozwijać swoją pasję oraz dzielić się nią z innymi. W ten sposób powstał projekt Herozone. Zapraszam do lektury, do komentowania i do wspólnego delektowania się światem superbohaterów.