herozone

blog o komiksach i superbohaterach

RECENZJE

Mokingbird – recenzja

Powieściopisarka Chelsea Cain pisała o superbohaterach w przeszłości, np. w książce Is This Cape Make Me Look Fat? Pop-Psychology for Super Heroes do spółki z Marcem Mohanem, ale Mockingbird, wydany właśnie przez Egmont, jest jej pierwszym profesjonalnym komiksem. Jak okazało się bardzo udanym, tytuł był wielokrotnie nominowany między innymi za najlepszy scenariusz do nagrody Eisnera.

Coś nowego , coś innego

Cain napisała 8 numerów miniserii o przygodach Bobbi Morse, a pierwszych pięć z nich stanowi układankę przygotowaną dla czytelników. Na samym początku mamy przebłyski wydarzeń, które nastąpią później. Narracyjnie jest to istny majstersztyk, bardzo rzadko spotykany w tytułach dużych domów wydawniczych. Bez kompleksów, spokojnie w swoim tempie pani Cain wykorzystuje kolejne numery, by opowiedzieć krótkie zamknięte historie traktujące o całkiem poważnych tematach, takich jak seksualność oraz społeczne postrzeganie superbohaterów przez pryzmat ich płci, czy też całkowity brak zrozumienia dla psychiki dorastających dziewcząt.

Są to niby samodzielne opowieści, ale składają się one na większą całość, a z każdym kolejnym czytaniem ujawniają więcej szczegółów, które wpływa na postrzeganie akcji przez czytającego. Takie ryzykowne otwarcie serii, to odważny krok ze strony, pamiętajmy, debiutującej w Marvelu Chelsea Cain. Jednak jest to też wyraźny sygnał, iż nie interesuje jej tworzenie historii na siłę wtłoczoną w utarte formy komiksu supebohaterskiego.

CZYTAJ TAKŻE: Suberbohaterki. Droga do równouprawnienia

Widać to dobrze w zeszycie nr 6, który ma być powiązany z wydarzeniami z eventu II Wojna Domowa. Bobbi znajduje się na statku, bierze udział w dziwnym rejsie, a jedyny związek z wymienionym crossoverem to lakoniczne informacje w telewizji o przebiegu procesu Hawkeye. Pomimo tego, iż od dawna są już rozwiedzeni, Bobbi ma nadzieje na zdobycie kluczowych informacji, by móc pomóc byłemu mężowi.

Ten zeszyt jest spokojny, praktycznie pozbawiony szybkiej akcji. Praktycznie przypomina fabułę naszego kultowego Rejsu. Nie ma tutaj żadnej kulminacji, ale znakomicie budowana jest główna postać, odkrywamy jej emocje, pragnienia oraz ukształtowany przez lata światopogląd.

Polski trop

Mockingbird to także pierwsza profesjonalny komiks Katarzyny Niemczyk, dlatego też miło jest widzieć, jak Marvel sięga po nowe talenty i daje im szansę na rozwój. Ilustracje Katarzyny Niemczyk kojarzą mi się z graficzną stroną serialu Archer, która dobrze wpasowuje się w humor, jaki pojawia się w scenariuszach Chelsea Cain.

Doskonale wypadają wszelkiego rodzaju przerywniki, takie jak tablice informacyjne czy infografiki. Podkreślają wyjątkowy charakter tej serii, a jednocześnie wnoszą pewien poziom meta to świata szpiegów oraz superbohaterów. Należy także wspomnieć o zespole wspomagającym naszą rodaczkę, czyli kolorystce Rachelle Rosenberg oraz inkerowi Seanowi Parsonowi. Z pewnością w znaczący sposób wpłynęli oni na końcowy efekt i przekazali wskazówki początkującej rysowniczce.

Podsumowując, to jest to wyjątkowo zabawny, a do tego inteligentny komiks,  który spokojnie można czytać kilka razy, i zawsze znajdzie się jakiś nowy interesujący szczegół, żart lub ester egg, który wcześniej nam umknął.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję wydawnictwu Egmont.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

17 + = 22

Komiksami i superbohaterami interesuję się od dziecka. Postanowiłem rozwijać swoją pasję oraz dzielić się nią z innymi. W ten sposób powstał projekt Herozone. Zapraszam do lektury, do komentowania i do wspólnego delektowania się światem superbohaterów.