herozone

blog o komiksach i superbohaterach

RECENZJE

Joker – Zabójczy uśmiech – recezja


Joker Zabójczy uśmiech to zagłębiający się w bezdenne szaleństwo Jokera psychologiczny horror autorstwa nominowanego do Nagrody Eisnera duetu: scenarzysty Jeffa Lemire’a i rysownika Andrei Sorrentino, autorów między innymi „Green Arrowa” i „Gideon Falls”. Ukazał się w serii DC Black Label, co ma oznaczać, iż że jest to coś więcej niż opowieść o walczących ze sobą ludzi w kostiumach. Niestety pozycja mocno rozczarowuje.

Powolne popadanie w szaleństwo – jak o tym nie pisać

Wiadomo, że psychoterapeuci nie mają łatwego życia z Jokerem. Jak dotąd żadnemu z nich nie udało się postawić mu diagnozy, ale dla doktora Bena Arnella to bez znaczenia. Ben zamierza bowiem zgłębić ten nieodgadniony umysł. Niestety Joker przeciąga go na swoją stronę. Jeżeli brzmi to znajomo, gratulacje znasz historię Harleen Quinzel. Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego Jeff Lemiere  zdecydował się opowiedzieć tę historię.  

Jak wspomniałem, nie jest ani nowa, ani opowiedziana w jakiś szczególnie odkrywczy sposób. Nie ma tutaj głębi Harleen, przemiana głównego bohater jest zbyt szybka, a czytelnik nie ma z nim związku emocjonalnego, ponieważ poznaje go bardzo powierzchownie. A szkoda, bo przecież opis powolnego tracenia kontaktu z otaczającym światem można przedstawić w bardzo interesujący sposób. W literaturze wystarczy wspomnieć Lśnienie, a w komiksach wydaną niedawno wspomnianą już Harleen autorstwa Stjepana Šejica. Lemiere nie dodaje nic nowego, tylko powiela dobrze znane już schematy.

Piękne auto bez silnika

Jedynym plusem tego albumu są ilustracje Andrea Sorrentino, który jak zawsze trzyma wysoki poziom. Choć jego Joker nie do końca mi się spodobał, to rozumiem, że mia on być bardziej realistyczny, bardziej jak Heath Ledger niż komiksowy szaleniec z przyklejonym na stale do twarzy uśmiechem.

Ilustracje są klimatyczne, postacie dopracowane i   we własne charakterystyczne cechy. Jednak maren to pocieszenie, gdy artysta musi nadrabiać braki scenariuszowe. Gdy kupujesz samochód, to ma być on zachwycający i szybki. W tym wypadku mamy wydmuszkę, pustą w środku. Wielka szkoda. Gdyż Joker jest naprawdę wdzięcznym tematem, a tutaj został potraktowany bardzo instrumentalnie. A całość przypomina kiepski odcinek jakiegoś serialu, gdzie co chwila spotykamy zwrot akcji, a całość zakończenia jest z subtelnością finałów filmów z serii Piła.

Moim zdanie jest to do tej pory zdecydowanie najsłabszy album DC Black Label, jaki został w naszym kraju wydany.


LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

+ 83 = 88

Komiksami i superbohaterami interesuję się od dziecka. Postanowiłem rozwijać swoją pasję oraz dzielić się nią z innymi. W ten sposób powstał projekt Herozone. Zapraszam do lektury, do komentowania i do wspólnego delektowania się światem superbohaterów.