herozone

blog o komiksach i superbohaterach

Felietony

Jim Lee – od X-mena do Supermena

Jim Lee jest biznesmenem, artystą, supergwiazdą branży komiksowej, autorem najlepiej sprzedającego się pojedynczego zeszytu komiksowego wszechczasów, jednym ze sprawców rewolucji komiksowej przełomu wieków, a obecnie współwydawcą najdłużej istniejącej firmy komiksowej. Tak się składa, że wydawnictwo Egmont, w tym miesiącu uraczyło nas bardzo interesującym komiksem z rysunkami Jima Lee. Chodzi tutaj o album zatytułowany po prostu X-men Jim Lee. Pomyślałem więc, że warto skorzystać z okazji i przybliżyć nieco sylwetkę tego artysty.

Szybki sukces

Jim Lee urodził się 11 sierpnia 1964 r. W Seulu, w Korei Południowej. Większość dzieciństwa spędził w St. Louis w stanie Missouri. Ukończył Princeton University w 1986 r. i rozpoczął pracę jako wolny strzelec dla wydawnictwa Marvel w następnym roku, pracując nad jedenastoma numerami Alpha Flight, a następnie pomagając podczas tworzenia serii Punisher War Journal. Na początku pełnił obowiązki kolorysty, a od 4 numeru, stał się głównym rysownikiem przygód Franka Castle.

Jego niepowtarzalny styl został szybko zauważony i wkrótce stał się także autorem ilustracji do serii Uncanny X-Men, zastępując innego legendarnego artystę Marca Silvestri. Lee stał się ulubieńcem czytelników, dorównując popularnością samemu Chrisowi Cleremontowi, który w tym czasie odpowiedzialny był za scenariusz tego tytułu. Sprzedaż rosła, a X-meni stawali się coraz bardziej popularni. Dobrze dogadujący się duet wprowadzał nowe postacie lub dodawał nowe, niespodziewane szczegóły do znanych doskonale postaci, takich jak Psylocke lub Logan.

Okładka jubileuszowego numeru 275 Uncanny X-men


W 1991 roku Marvel dając fanom to, czego chcieli, a samemu sobie możliwość dodatkowego zarobku, zlecił parze Lee i Claremont zadanie stworzenia nowej serii z mutantami w roli głównej. Tak narodziło się X-men. Godzina zero nadeszła 10 września 1991 roku, do sklepów komiksowych w całych Stanach Zjednoczonych trafiło kilka wersji nr 1. Burza medialna, agresywny marketing, oraz spekulanci liczący na szybki wzrost wartości zeszytu z nr 1 na okładce, sprawili, iż sprzedano ponad 8 milionów kopii. Z miejsca wydanie to wskoczyło na 1 miejsce najlepiej sprzedających się komiksów w historii.

Na swoim nie jest łatwo

Jednak Jim Lee żył w rozterce, z jednej strony współtworzył najlepszy i najpoczytniejszy komiks na świcie, a z drugiej strony nie miał żadnej kontroli oraz praw autorskich w odniesieniu do postaci przez siebie stworzonych. W tajemnicy przed swoimi szefami zaczął prowadzić rozmowy z innymi twórcami pracującymi dla Marvela, którzy mieli podobne zdanie. Byli to między innymi Rob Liefeld, twórca Deadpoola, Todd McFarlane, zjawiskowy artysta odpowiedzialny za wizualną stronę komiksów o Spider-Manie oraz kilku innych znaczących twórców.

Jim Valentino, Jim Lee, Erik Larsen, Rob Liefeld, Whilce Portacio, Todd McFarlane, Marc Silvestri około 1992 roku.

Bez absolutnie żadnego zaplecza, doświadczenia czy nawet planu działania Lee wraz z kolegami powołał do życia 1 lutego 1992 roku Image Comisc – wydawnictwo gdzie każdy artysta oraz scenarzysta tworzyli własne komiksy, bez jakiejkolwiek ingerencji redaktorów, menadżerów. Mogli sobie pozwolić na całkowitą wolność artystyczną. Początki nie były łatwe, pojawiało się mnóstwo problemów logistycznych, organizacyjnych. Nie wszystkie tytuły były wydawane na czas, innym brakowało oryginalności. Jim Lee jednak w swoim studio Wildstorm Productions tworzył przebojową serię WildCATS. Pracować dla niego chciały największe talenty, a on udostępniał platformę dla młodych i zdolnych artystów komiksowych. Pod jego skrzydłami rozkwitło wiele tytułów, a współcześni nam artyści zdobywali pierwsze szlify.

Korporacja raz jeszcze

Sam Jim Lee nie ograniczał się tylko do swojej własnej platformy, kontynuował pracę nad wieloma projektami, także dla Marvela, gdzie w 1996 roku współtworzył event Heroes Reborn. Po kilku latach zdecydował się na ryzykowny i bardzo kontrowersyjny w oczach wielu fanów ruch, wraz ze swoimi wszystkimi tytułami opuścił Image Comics, i po długich rozmowach sprzedał Wildstrom DC Comics w 1999 roku. Pod szyldem tym od tamtego czasu pojawiła się ogromna liczba doskonałych tyułów, takich jak The AuthoritySleeper oraz wiele innych.


Współpracował z takimi twórcami jak Jeph Loebem, Brianem Azzarello czy też Legendarnym Frankiem Millerem. Fanom pozostały z tego okresu wspaniałe ilustracje i komiksy z jego pracami.
Przez kolejne lata Wildstrom był wchłaniany stopniowo przez główne uniwersum DC, ale on sam zyskiwał na znaczeniu, stając się jedną z gwiazd DC. W 2010 roku stał się jednym z zarządzających całym DC. Od teraz miał wpływ zarówno na artystyczną, jak i biznesową stronę wydawnictwa.

Bohaterowie DC w interpretacji Jima Lee


To za jego panowania pojawił się The New 52, Rebirth oraz ostatnio DC Black Label. Stał się publiczną stroną DC Comics, występując na konwencjach, udzielając wywiadów i dbając o dobry odbiór marki przez fanów na całym świecie.

Warto mieć na uwadze to wszystko przystępując do lektury wydanego przez Egmont tomu, X-men, Jim Lee ponieważ mamy okazję przyjrzeć się początkowi drogi tego utalentowanego artysty. Dobrze jest przyjrzeć się Loganowi i spółce na początku lat 90, zeszłego wieku.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

97 − = 93

Komiksami i superbohaterami interesuję się od dziecka. Postanowiłem rozwijać swoją pasję oraz dzielić się nią z innymi. W ten sposób powstał projekt Herozone. Zapraszam do lektury, do komentowania i do wspólnego delektowania się światem superbohaterów.