herozone

blog o komiksach i superbohaterach

RECENZJE

Invincible. Tom 2-recenzja

okladka-herozone.cba.pl

Robert Kirkman należy do najsympatyczniejszych twórców komiksów, przynajmniej takie sprawia wrażenie w czasie wywiadów oraz paneli na wszelkich conach. W każdym zdaniu widać jego miłość do komiksów, superbohaterów i wszystkiego, co jest z nimi związanego.
Seria Invincible to w mojej opinii list miłosny do lat dzieciństwa, ale pisałem o tym w recenzji pierwszego tomu, więc nie będę się powtarzał. Jednak trzeba to wiedzieć, by źle nie zrozumieć formy tego komiksu, jako próby stworzenia własnego uniwersum na podobieństwo Marvela lub DC. Dla mnie jest to zabawa formułą, puszczanie oka do czytelnika i zachęta do wspólnej zabawy. Ja się na coś takiego piszę.

CZYTAJ TAKŻE: Invincible. Tom 1-recenzja

Lepiej niż Zombie

Drugi tom Invincible wciąż cieszy jak poprzedni, a na pewno o wiele bardziej niż o szerzej znany tytuł Kirkmana, Żywe Trupy. Istnieją jednak pewne podobieństwa: Kirkman wydaje się lubić, gdy bohaterowie robią głupie rzeczy lub po prostu są ogólnie tępymi. W Żywych Trupach było to irytujące jako narzędzie literackie, eksplorujące zwyczajną małostkowość ludzkiej natury i idiotyzm codziennego życia z tłem apokalipsy zombie, które uważałem za psujące fabułę i frustrujące, ponieważ wolałbym widzieć, jak ludzie faktycznie działają w nadzwyczajnych okolicznościach.

stronapierwsza-herozone.cba.ploGłupota i małostkowość bohaterów doprowadzają mnie do szaleństwa, ale w Invincible nie przeszkadza mi to tak bardzo. Po pierwsze, nie jest to aż tak wyraźne-wiele postaci jest w rzeczywistości dość sprytnych, a po drugie tytułowa postać jest emocjonalnie zakłopotanym nastolatkiem, więc może zrobić kilka błędów z powodu braku doświadczenia życiowego.

CZYTAJ TAKŻE: Palcojad. Tom 1- recenzja

Tom ten jest rozwinięciem poprzedniego i jedzie już rozpędzony, więc mamy tutaj do czynienia z jeszcze bardziej dziwacznymi, prześmiewczymi, a jednocześnie często śmiertelnie poważnymi tematami i tropami. Przyjemność z czytania jest wielka, postaci są wyraziste, idealnie wpisując się w stworzoną przez Kirkmana stylistykę.

Idealna receptura

Ogólnie jednak bardzo lubię Invincible. Komiks jest zabawny, dramatyczny i trochę tajemniczy (z Viltrumitami czającymi się w tle). W tomie tym Kirkman nieco tonuje parodię (choć od czasu do czasu kpi z Watchmanów Alana Moore’a), a przynajmniej jego parodia zmienia się na bardziej meta”. Pojawiają się żarty ze stylu Stana Lee-narratora, w tym ten na temat postaci uprawiających seks poza kartami komiksu, w którym narrator stwierdza, że w końcu jest to komiks rodzinny”. To zabawne, bo to na pewno nie jest coś, co chciałbyś, żeby czytały dzieci, z tymi wszystkimi wypatroszeniami, wytrzeszczami, nieustannym chaosem i innymi formami przemocy. Kiedy ona się pojawia, jest szokująca, co sugeruje mi, że jest ona wykorzystywana z dobrym skutkiem, a nie dla samego pokazywania kikutów kończyn i krwawych plam.

Warto sięgnąć po ten komiks, jest to współczesna klasyka, a do tego zabawny i przyjemny w odbiorze komiks.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję wydawnictwu Egmont.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

− 4 = 1

Komiksami i superbohaterami interesuję się od dziecka. Postanowiłem rozwijać swoją pasję oraz dzielić się nią z innymi. W ten sposób powstał projekt Herozone. Zapraszam do lektury, do komentowania i do wspólnego delektowania się światem superbohaterów.