herozone

blog o komiksach i superbohaterach

RECENZJE

Ex Machina. Tom 5-recenzja


I stało się, to ostatni rozdział jednej z najlepszych komiksów, które w ostatnim czasie czytałem. Nie spieszyłem się, bo nie chciałem, żeby to się skończyło. W każdym razie mój ulubiony burmistrz szykuje się do następnego wielkiego kroku w swojej politycznej karierze.

Coś się kończy coś się zaczyna

Polityka to nie łatwa sprawa dla kogoś, kto ma ideały i chce się ich za wszelką cenę trzymać. A jeżeli w dodatku jest się czymś w rodzaju superbohatera, to problemy same pchają się przez drzwi i okna. Burmistrz Mitchell Hundred nigdy nie miał łatwo podczas swoich rządów w Nowym Jorku, tym razem także w tomie 5 nie ma łatwego życia.

Jednak mimo wszystko, moim zdaniem nasz bohater d końca pozostaje optymistą z trochę naiwną wiarą w to, że ludzie są dobrzy, a zło dzieje się dlatego, iż rozmaite okoliczności zmuszają ich do takiego postępowania. Gdziekolwiek życie zaprowadzi Hundreda, to będzie ona miał w sobie takie przekonanie i w ten sposób patrzył na świat.

Wysokie standardy to samego końca

Seria Ex Machina zawsze mogła pochwalić się doskonałym scenariuszem, ale te kilka ostatnich zeszytów zebranych w 5 tomie wydanym właśnie przez Egmont, to jest naprawdę coś niezwykłego. Czułem się tak, jakby Brian K Vaughan najlepsze zostawił dla nas na koniec.

Wszystkie wydarzenia są logicznymi konsekwencjami wcześniejszych zdarzeń, nic oraz nikt nie pojawia się jak deus ex machina, nomen omen. Co w przypadku długiej serii z wieloma wątkami jest miłym zaskoczeniem. Oczywiście nie jest to komiks doskonały, ale żaden nie jest, natomiast przyjemność z lektury jest bardzo duża. Zazwyczaj staram się nie spoilerować, ale zakończenie tek serii jest po prostu niesamowite.

Ilustracje Tonego Harrisa także zawsze robiły na mnie wrażenie, zwłaszcza te opisujące wydarzenia z 11 września 2001 roku. Z wielkim taktem i szacunkiem pokazał alternatywną wizję tych tragicznych obrazów, które tak dobrze znamy z telewizji. Sam oglądałem je na z ogromnym uczuciem niepokoju i emocje te powracają, gdy patrzę na rysunki w tym komiksie.

Podsumowując, seria Ex Machina kończy się zbyt szybko, jak dla mnie, ale w doskonałym momencie, by zakończyć historię Mitchela i pozostawić nas w niedosycie. A ten jest zawsze lepszy niż przesyt.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję wydawnictwu Egmont.


LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

24 + = 26

Komiksami i superbohaterami interesuję się od dziecka. Postanowiłem rozwijać swoją pasję oraz dzielić się nią z innymi. W ten sposób powstał projekt Herozone. Zapraszam do lektury, do komentowania i do wspólnego delektowania się światem superbohaterów.