herozone

blog o komiksach i superbohaterach

RECENZJE

Batman. Sekta – mroczny komiks z mrocznych czasów


Mówi się, że naśladowanie jest najdoskonalszą formą pochlebstwa. W takim razie Frank Miller wraz se swoim dziełem Powrót Mrocznego Rycerza, w latach 80 i 90 wprost tonął w pochlebstwach. W  tym okresie powstało bardzo dużo lepszych i niestety gorszych tytułów próbujących uchwycić klimat i wydźwięk, jaki miał komiks o starym Batmanie w totalitarnym państwie. Pośród nich na plus wyróżnia się Batman Sekta, mini seria autorstwa Jima Starlina. To on napisał ważną dla kanonu Batmana opowieść Śmieć w rodzinie. A także znany jest jako twórca Thanosa.

Ilustracje są natomiast autorstwa Berniego Wrightsona, znanego jako współkreator Potwora z Bagien. A kolory są dziełem Billa Wraya, możecie kojarzyć go jako osobę tworzącą takie seriale jak Samuraj Jack, czy też Ren & Stimpy.

Fabuła Batman Sekta – czyli mroczne podziemia Gotham

Na okładce albumu czytamy: Batman musi zmierzyć się z charyzmatycznym Diakonem Blackfire’em, tajemniczą postacią, która przemierzała ten świat jeszcze przed założeniem Gotham. Blackfire z pomocą armii bezdomnych skutecznie oczyścił miasto z drobnych przestępców… ale jaki jest jego ukryty plan? Gdy Blackfire’owi udaje się złamać Batmana, Zamaskowany Krzyżowiec staje się podatny na wpływ tajemniczego przybysza znikąd. Zdezorientowany i przerażony bohater musi odkryć przerażającą prawdę i zakończyć rządy złowrogiego przywódcy sekty! 

I więcej nie będę zdradzał, każdy powinien poznać tę opowieść na własną rękę. Za to mogę opisać swoje wrażenia. Moim zadaniem jest to bardzo mroczna opowieść o Batmanie, nawet jak na standardy kocówki lat 80.

CZYTAJ TAKŻE: Najlepsze filmy akcji lat 80.

Jest to jeden z nielicznych komisów, w których Gacek jest złamany, poddany praniu mózgu i pokonany przez swojego wroga. Wielebny Blackfire na zewnątrz wygląda na wzór cnót i prawości, ale tak naprawdę jest psychopatą kąpiącym się w ludzkiej krwi. Potrafi on omotać ludzi, zmusić ich do popełniania nieludzkich aktów, a do tego potrafi to wszystko usprawiedliwić, a do swojego myślenia przekonać także innych, w tym Batmana.

W tym właśnie widoczne jest mocne inspirowanie się Frankiem Millerem. Poczynając od ułożenia poszczególnych paneli, tego, w jaki sposób przedstawiony jest czytelnikowi Batmana, aż po komentowanie otaczającej nasz rzeczywistości. W tym wypadku końca lat 80 w USA. Jednak nie jest to bezczelne i nieudolne kopiowanie. Odbieram to raczej jako próba odnalezienia się w panującym w danej chwili trendzie.

CZYTAJ TAKŻE: Batman: Mroczny Rycerz. Rasa Panów -recenzja

Rysunki w Batman Sekta – old school na całego

Strona graficzna tego albumu także mocno przypomina najbardziej znane dzieło Franka Millera z Batmanem. Jednak styl ilustracji kojarzył mi się także z niektórymi pracami Neala Adamsa. Mamy tutaj muskularnych bohaterów, dość realistycznie przedstawionych.

Także kolory zrobiły na mnie pozytywne wrażenie. Spectrum barw obejmuje neutralne kolory, gdy akcja dzieje się na powierzchni Gotham, szkarłatne czerwienie w scenach walk i brutalnych starć, aż po psychodeliczne tęcze, gdy obserwujemy świat oczami odurzonego Batmana.

Komu poleciłbym ten komiks? Wszystkim tym, którzy lubią staromodne komiksy, styl Franka Millera oraz połączenia kryminału z thrillerem psychologicznym.


LEAVE A RESPONSE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

− 1 = 1

Komiksami i superbohaterami interesuję się od dziecka. Postanowiłem rozwijać swoją pasję oraz dzielić się nią z innymi. W ten sposób powstał projekt Herozone. Zapraszam do lektury, do komentowania i do wspólnego delektowania się światem superbohaterów.